Księga gości
Przeglądaj
Dopisz się
 
Poczytajcie!
Początek znajduje się na samym dole, na ostatniej stronie
 
Moje ja
Zainteresowania :  teologia, spirytyzm, nekromancja, okultyzm, chiromancja, grafologia, zjawiskami paranormalnymi, książkami, muzyką i szkicowaniem
Ulubione powiedzenie/przysłowie:
,,Religie są jakoś skąpe w udzielaniu odpowiedzi na pytanie, które uwielbiam: co, u diabła, robił Pan Bóg przed stworzeniem świata?"
O mnie:  Jestem inteligenta, skryta i cicha. Spokojna póki mnie ktoś nie wkurzy. Moim ideałem jest główny bochater mojej książki. Kocham poską muzykę.
 
... 2008-07-08 11:21

- Do niego?! Modlić się do Jahwe? Po tym wszystkim?! Nie! Ja ja przeklinam go - wrzasną oburzony zdrajca.
- Csii. Ciszej Mówiłem, że cię rozumiem,ale zmknij się i módl sie kiedy ci każą. Jeszcze nie pora, aby Jahwe się o wszystkim dowiedział. Ty jeszcze nic nie umiesz, ja jestem wykończony, a nikt inny o nas nie wie. Gdybyśmy sie teraz ujawnili to byłaby czysta głupota i przejaw kompletnego debilizmu. Zorientuj sie kto z wszystkich archaniołów mógłby zdradzić Jahwe - nakazał mu Lucyfer kładąc nacisk na słowo ,,wsystkich". Strzepnął kaptur głębiej na głowę. Nie chciał pokazć się archaniołowi światłości.
- dobrze, ale pamiętaj, że się z tym nie zgadzam. Ufam tylo tobie. Zrobię co mi nakażesz nawet jesli się z tym nie zgadzam.Mam tylko kłopot z wykonaniem, tego zadania z archaniołami. Nam nie wolno zbliżać się do terenów im wyznaczonych i odwrotnie. No chyba, że - zaczął niepewnie Belzebub.
- Chyba, że co? - zapytał natychmiat Lucyfer..
- Chyba, że coś stanie się któremóś z nich.
- Mam pomysł - oświadczył bóg wojny. - Pójdę tam niewidzialny, podczas gdy ty będziesz udawał jak zawsze. Zrobię zamieszanie. Nie znam ich więc nie sprecyzuję ci, który będzie ofiarą. Pobiegniesz tam i zapytasz ich czy jeśli zrobiłbyś coś z czym, nie zgadza się Jahwe ale przez to uratowałbyś archanioła nie wydali by cię. Proste. jeżeli zgodzą się wszyscy, uzdrowisz go - Lucyfer uśmiechnął się skryty pod płaszczem.
- Nie umiem go uzdrowić - odparł natychmiast Belzebub.Bóg wojny klasnął w dłonie i pokój znów wrócił do mrocznej formy.
- Tego dotyczy dzisiejsza lekcja - wymówł spokojnie. Z pewnymi trudnościami wyczarował zwierzę przypominające nieco niedźwiedzia. Rozciął skórę zwierzęcia.
- Połóż tu dłonie - wzkazał mu kawałek zdrowego ciała zwierzęcia wokół rany. Belzebub wykonał szybko polecenie. - Teraz uważaj na to co powiem. Przekręcisz jedną, tylko jedną literę i zabijesz to zwierzę. Zaklęcie brzmi: Irro krwidum [czyt. irro klowidum]. Zrozumiałeś? - zapytał. Belzebub wolno skinął głową wpatrując się w swego nauczyciela.
- Dobrze. teraz powiedz zaklęcie - poprosił Lucyfer. Jaśniejący wachał się przez chwilę, jednak pote gładko wymówił regułkę zaklęcia.


Napisz komentarz  0 komentarzy

... 2008-07-07 10:29

Belzebub zaczął zachłannie czytać wzór notatek. Spojrzał ze zdziwieniem na swojego nauczyciela.
- Nie rozumiem. Co to jest irenokrom proteren? I o co chodzi z wyzwoleniem kronikdowym? Nie było o tym wzmianki w książce? - archanioł spoglądał na pierwszą stronę z otwartymi ustami.
- To temat jutrzejszej lekcji - odparł szybko bóg wojny i zabrał kartki Belzebubowi. Słońce wstało już i archanioł, by nie wzbudzać podejrzeń, musiał wyjść do swoich braci. Tym raem Lucyfe rzucił na siebie zaklęcie niewidzialności i wyjrzał przez okno. Zbyt długo tu siedział. Wymknął się z pokoiku i przemknął przez pałac. Patrzył na zabawę archaniołów. Belzebub grał wręcz agresywnie.
- Uważaj! - krzyknął Gabriel odtrącony przez niego na bok. Lucyfer przyglądał im się. W końcu nadeszło południe, pora modlitwy. Belzebub padł na kolana i wzniósł głowę w górę razem z innymi, jednak nie patrzył w niebo ecz w okno swego pokoju. Nie mówił zbyt głośno. Był iny. Lucyfer w końcu odszedł od nich i dostał się do ogrodów. Obie boginie niebios bawiły siękwiatami. zNigdzie nie było widać Jezusa. Jednak Lucyfer nawet nie próbował szukać go spojrzeniem. Przyglądał się Maryji i przeklinał cicho Jahwe. W końcu odszedł. Tak po prostu. Wszedł jeszcze do pokoju Ksiry. Zobaczył te same zabawki i to samo łóżeczko dziecięce. Odwrócił się i wyszedł. Dotarł do komnatki Belzebuba chwilę po umiłowanym. Zdjął zaklęcia niewidzialności.
- Dlaczego znów się kryjesz? - zapytał Jaśniejący.
- Rozejrzałem się w ogrodach i przyjrzałem się wam. Możesz się na razie modlić do Jahw, a nawet musisz. Czy masz pojęcie, że gdyby ktoś na Ciebie wtedy spojrzał zrozumiałby, że się nie modlisz? Rozumiem, że jest Ci trudno. Rozumiem. Ale wszystko się posypie, jeśli nie będziesz udawał- wymówił wolno. Jaśniejący spojrzał na niego z twarzą nie wyrażającą nic.


Napisz komentarz  0 komentarzy

... 2008-07-06 17:49

- Śpij. Obudzę cię - poprosił cicho. Belzebub zaraz po połżeniu się zasnął. Natomiast Lucyfer wolno przeyglądał się swoim notatkom. Mił ochotę dopić wino do reszty, ale darował sobie. Odczekał, aż na dworze nastanie półmrok i zbudził Bezebuba.
- Proszę - mruknął wręczając mu kilka arkuszy notatek. Zapisane zwięzłym, małym, pochyłym pismem nie wyglądały na pismo dumnego władcy. Belzebub przejrzał notatki swego nauczyciela i zatopił się w lekturze pogrubionych informacji. Ze zdumieniem wpatrywał się w pismo Lucyfera.
- J-jak to? - wyjąkał w końcu. - Przecież uwzględniłem wszystko - wyszeptał patrząc rozbieganymi oczami na nuczyciela.
- Nie miałeś uwzglednić wszystkiego. Notatki robi się z najważniejszych informacji. Masz. Przeczytaj sobie. To są notatki jaki przyjeliby z otwartymi rękoma wszędzie gdzie to tylko możliwe - Lucyfer wręczył mu parę katek. - To wstępne, skrótowe notatki z początku pierwszego rozdziału.


Napisz komentarz  0 komentarzy

... 2008-07-06 17:49

Belzebub wyszedł szybko. Lucyfer opadł zmęczony na skraj biurka. ,, Wykończę się tu" - pomyślał. Zerknąłna na otwartą na ostatniej stronie księgę i zapisany równym, pochyłym, zgrabnym pismem stos kartek. Z niechęcią przysiadł się do biurka i zaczął kartkować księgę, czytając co czwarte lub piąte zdanie. Potem zaczął dokładnie czytać notatki swego ucznia. Sięgnął po pióro, kreśląc i zaznaczając błędy. Prace były na dośc wysokim poziomie biorąc pod uwagę to, że archanioł posiadał tylko wiedze podstawową. a jednak daleko im było do notatek jakie Lucyfer chciał przeczytać. Czytał kilkakrotnie każdą kartkę aby nic nie przeoczyć. Przeczytał jeszcze raz księgę, tym razem starnniej. Wachał się co do stopnia wiedzy Belzebuba. Przejrzał kilka kartek jego notatek, poczym zaczął sporządzać swoje. Słońce zdążyło zajść nim doszedł do połowy. Bezebub zjawił się z kilkoma owocami kestruta. Lucyfer nawet nie przerwał pracy.
- Przyniosłem kestrut - odezwał się cicho archanioł.
- Zjedz sam. Ja muszęskończyć - odparł równie cicho Lucyfer. Belzebub zerknął mu przez ramie na notatki. Bóg wojny nie przerwał pisania, mimo czytającego jego notatki umiłowanego archanioła. Po dłuższej chwili przerwał jednak pracę.
- Jeszcze nie skończyłem pracy. Kiedy skończę dam ci przeczytać to co jest dla ciebie - warknął na Belzebuba. Speszony uczeń odsunął się natychmiast od biurka.
- Przepraszam - wyjąkał z dezorientacją i pokorą.
- Proszę cię, z łaski swojej, zamknij się! Próbuję zrobić coś co tobie się nie udało! - gwałtownym ruchem zaczął pisać dalej. Skończył kilka minut później. Zabrał z biurka kilka kartek i klasnął. Wróciło wnętrze pokoiku umiłowanego archanioła.


Napisz komentarz  0 komentarzy

... 2008-07-06 17:48

- Lucyferze? Dlaczego to zrobiłeś?! Przecież - wymamrotał w końcu Belzebub pomagając mu wstać.
- Musiałem. Nie zrozumiesz tego jeszcze. Za mało wiesz. Ale eśli się pospieszymy zdąże Cie, jeszcze czegoś nauczyć - Lucyfer klasnął w dłonie i i wnętrze pokoju zmieniło się. Znikneło łóżko i szafka. W miejscu łóżka stało biurko z wtopioną weń świecą. Na biurku leżała otwarta księga ze starodawnym pismem. Obok leżało kika kartek pergamin, stał kałamarz i piękne czerwone pióro.
- J-jak ty to ? - wymówił z zachwytem archanioł rozglądając się dookoła.
- To tylko iluza. bardzo realna ale iluzja. Dojdziemy i do tego. Na razie zajmijmy się czymś prostszym. Teorią. A do tego niestety, ale trzeba znać staromagiczny. Te książkę, a właściwie zeszyt, pisałe ja. Jestzapiana szyfrem, który niegdyś służył mi i Jahwe, symbole ęzyka staromagicznego pisne od tyłu. W ten sposób powstajeodwrócone słowo. Zaszyfrowana notatka. Znasz staromagiczny? - zapytał Lucyfer patrząc na otwartą księgę.
- Nie bardzo - odparł cicho Belzebub.
- No to mamy problem. Dobrze. Zrobimy inaczej. Siadaj - wzkazał swemu uczniowi krzesło przed biurkiem.


Napisz komentarz  0 komentarzy

... 2008-07-06 17:48

Stanął obok siedzącego Belzebuba i zastanowił się nad tym co zamierzał zrobić. W końcu spojrzał na umiłowanego, wiedząc, że zaoszczędzi im czasu i trudu.
- Obiecaj, żepod żadnym pozorem nie otworzysz oczu póki ci tego wyraźnie i dobitnie nie powiem! - powiedział w końcu.
- No dobrze. Obiecuję. O co chodzi? - zapytał archanioł.
- Pod żadnym pozorem, pamiętaj! Pokażę ci moje wspomienia z nauki. zaoszczędzę ci w ten sposób parę lekcji i dużo czasu. Ułatwię zadanie. Zamknij oczy i nie otwieraj póki Ci wyraźnie nie rozkażę! - rozkazł Lucyfer. Belzebub posłusznie wykonał polecenie. Przez chwilę widził księgi i słyszał obce głosy, twaerze wirowały zbyt szybko, żeby je zapamiętać. Potem wszytko jeszcze przyspieszyło. Nie wiedział jak ale rozumiał to wszystko.
Lucyfr oderwał w końcu dłoń od głowy archanioła. Kaptur siła zaklęcia zrzuciła mu z głowy. Zaraznaciągnął go jednak i upewnił się, że leży jak przedtem.
- Otwórz oczy Belzebubie! - nakazł uczniowi. - Na dzisiaj koniec nauki. Jutro zaczniemy od nowa. Podstawy już znasz. Przespij się tę godzinę czy dwie które jeszcze ci zostały - mruknął Lucyfer. Ponownie klasnął w dłonie i znów wyposarzenie pokoiku powróciło do dawnej postaci. Belzebub bez słowa wślizgnął się do łóżka i szybko zasnął próbując sobie poukładać wszystkie wydarzenia. Lucyfer spojrzał na niego ledwo zdając sobie sprawę, że pokazł mu tyle wiedzy, ile na razie mógł. zmarnował na to resztki energi. wolno osunął się na krzesło. Zacisnął powieki nie mając siły na nic. walczył z sobą aby nie stracić przetomności. Jamboxs powoli przestawał działać.
Belzebub wstał gdy tylko wzeszło słońce. Był rześki, gotów wykonać nowe zadanie. Spojrzał na nauczyciela i zdał sobie sprawę, że teraz tylko mu przeszkadza. Wyszedł natychmiast nic nie mówiąc.


Napisz komentarz  0 komentarzy

[1] [2] [3] [4] >>
 
Linki
to samo tylko na innym blogu
wiersze i refleksje
człowiek
blog o demonach w polsce
 
Menu
strona główna
zaproś znajomych
zaloguj się
 
Archiwum
2008
  lipiec(23)
wszelkie uwagi i propozycje prosimy zgłaszać tutaj
blogaski.net 2008
receprecz odtybetu