Strona główna  /  komentarze
 
Księga gości
Przeglądaj
Dopisz się
 
Poczytajcie!
Początek znajduje się na samym dole, na ostatniej stronie
 
Moje ja
Zainteresowania :  teologia, spirytyzm, nekromancja, okultyzm, chiromancja, grafologia, zjawiskami paranormalnymi, książkami, muzyką i szkicowaniem
Ulubione powiedzenie/przysłowie:
,,Religie są jakoś skąpe w udzielaniu odpowiedzi na pytanie, które uwielbiam: co, u diabła, robił Pan Bóg przed stworzeniem świata?"
O mnie:  Jestem inteligenta, skryta i cicha. Spokojna póki mnie ktoś nie wkurzy. Moim ideałem jest główny bochater mojej książki. Kocham poską muzykę.
 
...
2008-07-06 17:37
,,Umiłowani Jahwe" - pomyślał z gniewem. Spojrzał na nich jeszcze raz. Każdy z nich mógł stanąć po jego stronie i każdy mógł wydać jego obecność w domu Jahwe. Nie mógł dłużej wachać. Musiał wybrać najsłabsze ogniwo. Gabriel - przeszło mu przez myśl jednak przypomiał sobie jego gorliwą modlitwę i powstrzymał wymiot. A może Rafał - nie togo też jakoś nie przekonywało. Belzebub - nad nim myślał najbardziej. Odstawał nieco od rzeszty podczas modlitw, natomiast w każdej grze przodował. Miał naturę przywódcy i wyraźnie walczył o tę pozycję z Michałem. A może Michał? Odrzucił tę myśl. Michał był za silny. Spojrzał jeszcze raz na archanioła. Ciemnowłosy Belzebub promieniał uśmiechem. ,,Jaśniejący" - pomyślał Lucyfer. Omiótł płaszczem ziemnię poprawiając kaptur całkowicie załaniający jego głowę.,, Jutro sprubuję" - pomyślał. Skręcił na bok, w stronę pałacu Jahwe. Minął z ignorancją komnatę dawnego przyjaciela i ruszył dalej. Przeszedł obok komnat Jezusa i doszedł do komnat Arfili. Najstarszego dziecka Jahwe. Najstarszej córki. Spojrzał naczarnowłosą delikatną piękność. Była jak porcelaniowa lalka. Zbyt krucha do zabawy. Ruszył dalej. Zagnieździł się w pokoju przeznaczonym dla nowego dziecka Jahwe. Dla Ksiry. Nie widział jej nawet. Jahwe starannie o wszystko zadbał. Nawet Maryja nie zobaczyła swojej córeczki. A wszystko po to aby On, bóg wojny, nie dosięgł jej choćby najmiejszym spojrzeniem. Czekał na zmrok.
Odczekał aż świece zgasną i wyszedł z domu jahwe. Nie dostrzeżony przez nikogo dotarł do wrót pałacu umiłowanych. Wślizgnął się na mały wąski korytarzyk. Skrót do salonu, z którego można było dotrzeć do sypialni archaniołów. Przeszedł bezgłośnie przez komnatę i dotarł do drzwi ze złotą tabliczką ,,Belzebub - archanioł światłości. Jaśniejący". Lucyfer wszedł do środka. Pokój przytłumił go swoją małością. Od drzwi do przeciwległego końca pokoju było może dziesięć kroków. Na tymże końcu znajdowało się okno, a pod nim ledwie mieszczące się tam łóżko. Stolik z lampą nadftową i szklanką wody, a obok twarde niewygodne krzesło. Usiadł na nim i zdegustowany rozejrzał się do okoła. Zdjął w końcu czar niewidzialności . Czekał i kręcił się na niewygodnym krześle nie zwracając uwagi na hałas jaki przy tym robił. Chciał, żeby go zauważono. cały czas okrywał go tensam czarny płaszcz. kapur zasłaniał mu całą twarz zbyt długie rękawy dłonie, zresztą ukryte w rękawiczkach, a za długi koniec płaszcza skrywał wszystko pozostałe łącznie z kawałkiem posadzki, na którym aktualnie znajdował się Lucyfer.



Napisz komentarz

Nie ma jeszcze komentarzy do tej notki. Dopisz się jako pierwszy.

 
Linki
to samo tylko na innym blogu
wiersze i refleksje
człowiek
blog o demonach w polsce
 
Menu
strona główna
zaproś znajomych
zaloguj się
 
Archiwum
2008
  lipiec(23)
wszelkie uwagi i propozycje prosimy zgłaszać tutaj
blogaski.net 2008
receprecz odtybetu