| | | |
Początek znajduje się na samym dole, na ostatniej stronie
| | | | |
| | | |
Zainteresowania : teologia, spirytyzm, nekromancja, okultyzm, chiromancja, grafologia, zjawiskami paranormalnymi, książkami, muzyką i szkicowaniem Ulubione powiedzenie/przysłowie: ,,Religie są jakoś skąpe w udzielaniu odpowiedzi na pytanie, które uwielbiam: co, u diabła, robił Pan Bóg przed stworzeniem świata?" O mnie: Jestem inteligenta, skryta i cicha. Spokojna póki mnie ktoś nie wkurzy. Moim ideałem jest główny bochater mojej książki. Kocham poską muzykę.
| | | | |
|
| | | |
2008-07-06 17:39
Przemknął do komnaty Belzebuba. Archanioł spał. Lucyfer ponownie usadowił się na krześle. Zdjął zaklęcia. Strząchnął mocniej kaptur aby ukryć swój wygląd. Musiał obudzić Belzebuba, bo potem umiłowany nabrałby podejrzeń. Lucyfer uderzył szklanką z wodą o blat stolika. młodzik uniósł zaspaną głowę. Włosy wpadały mu do oczu i zakrywały całe czoło. - Witaj przyjacielu Jahwe - powitał go Belzebub siadając na łóżku. Lucyfer spojrzał na niego wiedząc, że Jaśniejący dostrzega zaledwie zakapturzoną postać. - Witaj Belzebubie. Jaśniejący - wyszeptał z świetnie udanym szacunkiem. Bezbronny archanioł spojrzał na niego pytająco. - Czytałem tabliczkę - objaśnił Lucyfer swoją wiedzę. - Teraz potrzebuję, żebyś mi pomógł. - Ja? A-ale przecież ja Cię nawet nie znam! - wykrzyknął przerażony Belzebub. - Csiii. Cicho. Chcesz, żeby nas usłyszeli?! - warknął Lucyfer nie mogąc sie powtrzymać. - Kim ty jesteś?! - zapytał oburzony archanioł. Lucyfer powstrzymał sie od zdjęcia kaptura. - Przyjacielem Jahwe - odparł spokojnym, monotonnym tonem. - Więc dlaczego go nie odwiedzasz? Burzysz mój spokój. Musze kłamać mym umiłowanym braciom. Po cóż to wszytko? - wyszeptał niepewnie Jasniejący. - Mówiłem Ci już, że minie nie pamięta. kiedyś to wszystko Ci opowiem. Na razie chcę , byś przyjrzał sie swoim umiłowanym braciom i ostrzegł mnie, który z nich zdradziłby naszą tajemnicę gdyby ją znał! - nakazał mu Lucyfer. - Chciałbym znać, chociaż twoje imię - mruknął niezdecydowanie Belzebub. Lucyfer wstał, rzucając zaklęcie niewidzialności. - Za dużo chcesz wiedzieć przyjacielu. To tajemnca -syknął ledwie słyszalnym głosem. Jego kontur rozmył się w powietrzu. spojrzał jeszcze raz na twarz przerażonego archanioła i odszedł wiedząc, że zdobył sobie zwolennika. Przemknął przez pałac umiłowanych i dotarł do zaplecza pałacu Jahwe. Skręcił w bok i ukrył się zaroślach. Męczyło go ukrywanie wściekłości. Usiadł w cieniu.
Napisz komentarz
Nie ma jeszcze komentarzy do tej notki. Dopisz się jako pierwszy.
| | | | |
|
|