| | | |
Początek znajduje się na samym dole, na ostatniej stronie
| | | | |
| | | |
Zainteresowania : teologia, spirytyzm, nekromancja, okultyzm, chiromancja, grafologia, zjawiskami paranormalnymi, książkami, muzyką i szkicowaniem Ulubione powiedzenie/przysłowie: ,,Religie są jakoś skąpe w udzielaniu odpowiedzi na pytanie, które uwielbiam: co, u diabła, robił Pan Bóg przed stworzeniem świata?" O mnie: Jestem inteligenta, skryta i cicha. Spokojna póki mnie ktoś nie wkurzy. Moim ideałem jest główny bochater mojej książki. Kocham poską muzykę.
| | | | |
|
| | | |
2008-07-06 17:40
Wolał delektować się dobrodziejstwami niebios.Niezauważony przez nikogo przyglądać się utraconemu szczęściu. Zamknął oczy i przez krótką chwię delektował się ciszą i spokojem. Roskoszował się w każdej chwili ukojenia bardziej niż to możliwe. Bał się jednak zanąć. Wtedy ktoś mógłby wyczuć słabnące zaklęcie inakryć go tutaj, w raju. wyczekiwał. Znał to wszystko jeszcze z planety bogów. Zaraz usłyszy głos Arfili, potem Maryji, a potem młodego Jezusa. Arfilia tradycyjnie będzie go goniła chcąc zabrać swą skradzioną rzecz, a on, złodziejaszek, wbiegnie do pokoju Ksiry ukradzionym siostrze przedmiotem. Potem w drzwiach stanie Maryja i opierając się o framugę uśmiechnie się jasno jak wszystkie słońca wszechświata razem wzięte. Otrze łzy i wyjdzie, a za nią jej dzieci. Łudząco podobny do Jahwe Jezus i śliczna kopia matki Arfilia. Znał to. Ale wtedy było inaczej. On kradł Maryji jakiś przedmiot i wbiegł. Ten zwykle wychodził i stawał w drzwiach przygądając się jego sprzeczkom z boginią płodności i pożądania. Lucyfer nie mylił się. Rozbawiony chłopczyk wbiegł do środka przerywając błogą ciszę. Lucyfer odczekał aż dzieci w końcu wyjdą z pokoju zostawiając go samemu sobie. Ale tu na pewno nie znajdzie już ciszy. Dźwignął się z trudem na nogi i zmuił do wyjścia z pokoiu. Wyszedł i skręcił prosto do ogrodów. Nie wychylał się zbytnio poza tereny dostępne archaniołom. Opadł w cieniu zatapiając się w chwili błogiej ciszy. Zaraz znowu musiał wracać. zaniechanie obserwacji w tej chwili było jak poddanie się. Odpoczął chwilę i zerwał owoc kestruta. Skosztował jednak tylko przerażliwie słodkiej rośliny i skrzywił się z niesmakiem. Odrzucił nadgryziony owoc w głąb ogrodu. Wstał i ruszył aby obejrzeć archaniołów. Czuł się jakby ktoś puszczał mu w głowie film w zwonionym tempie. Ciągle ten sam film. Belzebub nie przejawiał jakiś specjalnych zinteresowań otoczeniem. zachowywał się jak zwykle, zatopiony w bztroskiej zabawie. Lucyfer przyglądał mu się przez chwilę, wiedząc, że wybrał właściwego archanioła. zadrżał. Był wykończony. Musiał gdzieś się zaszyć i wrócić na noc. Odszedł cicho wchodząc za pałac Jahwe. Zsuną siępo ścianie. Nie było szans, by ktoś go tu znalazł, nawet bez zaklęcia niewidzianości. Żeby się jednak upewnić rzucił kilka zaklęć ochronnych. Zmęczony pozwolił sobie na krótką chwilę snu. Tak, tego mu właśnie było trzeba. Przespał w spokoju, niewidoczny dla oka, w swym czarnym płaszczu, aż do zmroku. Ocknął się gdy światło zapalonej w oknie świecy padło na jego twarz. Doczekał podobnie jak wczoraj, aż wszystkie światła w domu Jahwe pogasną. Czuł się dużo lepiej niż przedtem. Spojrzał na pałac umiłowanych.
Napisz komentarz
Nie ma jeszcze komentarzy do tej notki. Dopisz się jako pierwszy.
| | | | |
|
|