| | | |
Początek znajduje się na samym dole, na ostatniej stronie
| | | | |
| | | |
Zainteresowania : teologia, spirytyzm, nekromancja, okultyzm, chiromancja, grafologia, zjawiskami paranormalnymi, książkami, muzyką i szkicowaniem Ulubione powiedzenie/przysłowie: ,,Religie są jakoś skąpe w udzielaniu odpowiedzi na pytanie, które uwielbiam: co, u diabła, robił Pan Bóg przed stworzeniem świata?" O mnie: Jestem inteligenta, skryta i cicha. Spokojna póki mnie ktoś nie wkurzy. Moim ideałem jest główny bochater mojej książki. Kocham poską muzykę.
| | | | |
|
| | | |
2008-07-06 17:46
- Za dużo jak na pierwszy raz. Moja wina. Nie wiedziałem czy wystarczy nie miałem wpływu na moc jamboksu wybacz - wyszeptał cicho do przyjaciela Lucyfer. Zrozumiał, że jeszcze troszeczkę jamboxsu i młody archanioł zginąłby na tej posadzce. alkochol był za mocny. Bóg wojny wolno opuścił drżące ręce. Nie mógł uwierzyć, że bał się o życie kogoś obok. Nawet o Maryję się nigdy nie bał. Przez siedzenie w raju nabierał zgubnych dla siebie ,,pozytywnych" uczuć. Ale z drugiej strony mógł bac się utraty jedynego sługi jahwe będącego po jego stronie. Mógł bać się odkrycia go tutaj, co na pewno by się stało gdyby archanioł zginął. Spojrzał na Belzebuba i zawachał się. mógł się jeszcze wycofać. Nie! Przerwał ten tok myślenia. Nie mógł się juz poddać. Musiał walczyć do końca, choćby musiał zabic tak miliony archaniołów. Musiał wygrać. Spojrzał na twarz bladego przyjaciela. - Wybacz - powtórzył beznamiętnie. - Tobie?! - warknął gniewnie archanioł. - Od dziś - mówił gniewnie. Lucyfer poczuł jak serce staje mu w gardle. Miał nadzieję, że nie usłyszy jak archanioł sie go wyrzeka. - do końca świata - mówił dalej Belzebub z tym samym gniewem. - Zawsze Ci wybaczę! Zawsze i wszystko! ale proszę nie rób tego więcej. Juz nigdy więcej nie każ mi robić nic czego potem będe żałował! - dokończył z uśmiechem Belzebub. Lucyfer przez chwilię nie był w stanie drgnąć ze zdziwienia. Jaśniejący przysiągł mu właśniewierność do końca świata. Zwrwał się bez słowa i duszkiem wypił duszkiem całą zawartość kieliszka. poczuł zwolnienie pracy organów, a potem je gwałtowne zaprzestanie. Mięśnie naprężyły się twardo. Niemal czuł jak płynie w nim wrząca krew. Opadł na krzesło, niezdolny do złapania oddechu. nawet nie spodziewał się tak cudownego biegu spraw. Otrząsnął się, gdy narządy zaczęły nagle znów pracowć. Mózg pracował mu już na noralnych obrotach , choć wciąż brakowało mu dużo do czasów z przed wybuchu. Belzebub patrzył na niego ze zniezdecydowaną mieszanką zdziwienia, troski i strachu
Napisz komentarz
Nie ma jeszcze komentarzy do tej notki. Dopisz się jako pierwszy.
| | | | |
|
|