| | | |
Początek znajduje się na samym dole, na ostatniej stronie
| | | | |
| | | |
Zainteresowania : teologia, spirytyzm, nekromancja, okultyzm, chiromancja, grafologia, zjawiskami paranormalnymi, książkami, muzyką i szkicowaniem Ulubione powiedzenie/przysłowie: ,,Religie są jakoś skąpe w udzielaniu odpowiedzi na pytanie, które uwielbiam: co, u diabła, robił Pan Bóg przed stworzeniem świata?" O mnie: Jestem inteligenta, skryta i cicha. Spokojna póki mnie ktoś nie wkurzy. Moim ideałem jest główny bochater mojej książki. Kocham poską muzykę.
| | | | |
|
| | | |
2008-07-06 17:47
Lucyfer zatoczył nieprzytomnym spojrzeniem. Spojrzał na wino, ale odrzucił taki ratuken. Ounął się na posadzkę. Nie miał siły się z tamtąd ruszyć przez następne kilka godzin. W końcu dźwignął się z ziemi. Nie miał pojęcia, czy zdoła dzisiaj czegokolwiek nauczyć przyjaciela. Znów usiadł. Musiał wracać do piekieł. Zdjąć ten cholerny płaszcz i zregenerować siły. Nie jeszcze nie teraz, jeszcze nie mógł. Nie mógł zostawić Belzbuba samego. Nie był pewny czy młodzik da sobie radę. Czekał. Belzebub zjawił się szybciej niż zwykle. Słońce jeszcze nie zaszło gdy otworzył drzwi. Zerknął na nauczyciela z wyczekiwaniem. Lucyfer klasnął przywołując mroczne wnętrze, oświetloe jaskrawo świecą. - Przecytaj te księgę i zrób notatki. Muszę wiedzieć co umiesz - poprosił. Belzebub zasiadł do biurkai zaczął czytać w milczeniu, od czsu do czasu skrobiąc kilka zdań na pergamine. Lucyfer nie patrzył na niego. Zdawał sobie sprawę, że sprawy przybrałby cudowny bieg, gdyby archanioł zapamiętał choć połowę wczorajszej lekcji. - Skończyłeś? - zapytał widząc pierwsze promienie słoneczne. - Jeszcze chwilę - poprosił Belzebub. Lucyfer zerknął na rosnący stos pergaminu. Archanioł musiał robić wyjątkowo precyzyjne notatki. - Świt już wstał, więc zaraz zaczną się niepokoić - zaczął Lucyfer, spoglądając niecierpliwie za okno. belzebub odłożył pióro i wyrównał stertę kartek, wstając od stolika. - Skończyłem - zameldował. Włosy miał rozczochrane, a oczy lekko podkrążone. Lucyfer spojrzał na niego. Wyciągnął dłoń i wyszeptał: - Dosse tirete kantane isse dowidum - zaklęcie podziałało natychmiast maskując zmęczenie archanioła. - Idź już. I tak nie pojawiłeś się na czas. Dzisiejszą noc prześpisz.
Napisz komentarz
Nie ma jeszcze komentarzy do tej notki. Dopisz się jako pierwszy.
| | | | |
|
|